poniedziałek, 22 grudnia 2014

Rozdział 11

~ Harry ~ 

Usłyszałem krzyki, wybiegłem z mieszkania ale było pusto, pobiegłem do łazienki po Alex ani śladu. Wsiadłem w auto i pojechałem do szkoły. 
Gdy byłem już na miejscu, panowała cisza tak jakby nikogo nie było, z biblioteki wyszedł Liam
- Harry, co ty tutaj robisz ? - zapytał zdziwiony 
- Mamy dość duży problem ! 
- Co się stało ? gdzie Alex ?
- Tutaj jest pies pogrzebany...nie mam jej 
- Jak to jej nie masz ?
- Zabrali ją
- Kto ?! 
- Prawdopodobnie pchlarze...no bo kto tutaj zrobił rozróbę 
- Kurwa, jak to się stało ?! 
- Poszła się kąpać no i jedynie co potem usłyszałem to jej krzyki, przecież nie mogłem patrzeć jak się kąpie a codziennie sprawdzałem okolice i było pusto 
- Nie ważne, zgarniamy resztę i jedziemy 
- A co z tą bitwą ?
- Nagle odeszli 
- Ktoś został ranny ?
- Parę osób 
- A ktoś z naszych ? 
- Nie
- To świetnie, mamy jakiś plan 
- Jest jeden...ale ci się nie spodoba
- Wolę żeby plan mi się nie podobał niż Nancy rozerwała mi gardło 
-  Alzena, pamiętasz naszą ekspertkę od magii
- Ona nas nie znosi... nie pamiętasz że przez nas zginęła jej matka ? 
- Wiem, coś wymyślimy 

~ Alex ~ 

Obudziłam się z bólem głowy w klatce... moment ! jestem w klatce, co jest do diabła ?! 
Wstałam i się rozglądałam dookoła, było zimno a ziemia była wilgotna...ręce miałam przykute łańcuchami które luźno wisiały ale mocno trzymały, były ciężkie. 
- Obudziłaś się - usłyszałam tubalny głoś, który wywołał u mnie dreszcze 
- Co się tutaj wyprawia do diabła ?
- Jesteś w domu, wśród swoich
- Serio, klatka to mój dom ? jestem wampirem, moje miejsce jest w szkole ! 
- Jesteś też wilkiem, ale niestety te kanalie są częścią twojego bytu, ale za to jesteś kimś silnym, będziesz miała władzę nad wszystkimi i nad nami i nad krwiopijcami, brzmi świetnie co ?
- Nie, nie brzmi świetnie, przestań mi to mówić ! 
- Jak sobie chcesz, musisz kogoś zabić 
- Zabiłam człowieka i to mi wystarczy - warknęłam
- Postępy robisz... to w takim razie przemiana, nauka i rytuał 
- Nie no to jest jakiś chory żart - powiedziałam jakby do siebie, usiadłam na podłodze i czekałam aż ten facet sobie pójdzie, lecz na marne.
- Alex, dobrze pamiętam ?
- Owszem, a ty... jak mam już tutaj siedzieć to warto znać jakąś osobę tutaj 
- Marco 
- Świetnie, teraz będę przebywać tutaj codziennie ?
- Nie tylko podczas przemiany a dzisiaj mamy pełnię
- Daj mi krwi bo uschnę 
- Pomyślałem o tym - dał mi torebkę z krwią 
- Ludzka ?
- Taak, czym cię tam żywili 
- Zwierzęcą, taka dieta
- Straszne co oni tam wyprawiają, jesteś osobnikiem który żywi się ludźmi a nie wiewiórkami czy czymś 
- Tutaj się zgodzę, nie lubię zwierzęcej krwi - otworzyłam opakowanie i zaczęłam pić 
- Spokojnie... sącz sobie - zaśmiał się 
- To jest smak którego mi tak brakowało, dzięki - oddałam mu puste opakowanie 
- Chcesz jeszcze ?
- A dasz ?
- Owszem...musisz być silna a nie takie małe kocię które nie będzie w stanie myszki upolować 
- Dziwne porównanie 
- Ale prawdziwe, zaraz coś przyniosę 

Czy ten czarnoskóry mężczyzna chcę mnie przekupić, nie podoba mi się to że tutaj mam siedzieć 
ale przynajmniej dają mi normalną krew a nie jakąś dietę, niech Harry po mnie przyjdzie . 
Po chwili wrócił Marco, dał mi następne opakowanie, czułam rządzę krwi chciałam więcej i więcej ale nie dostałam, muszę się opanować tak jak mówił Harry ale nie mogłam. 

~ Harry ~ 

4 godz. później. 

- Jesteśmy na miejscu - powiedział Niall 
- Magia, to coś co kocham - powiedział z niesmakiem
- Macie flakonik z jej krwią ? - zapytał Liam
- Wziąłem - odpowiedział Zayn 
- Świetnie 

Zapukaliśmy do drzwi, staliśmy nie pewni co się wydarzy, po chwili otworzyła nam...Alzena
- Wampiry...tego mi jeszcze brakowało 
- Też miło cię widzieć - powiedziałem 
- Mi nie koniecznie, co was tutaj sprowadza ?! 
- Mamy kłopot, wilki zabrali nam szesnastoletnią dziewczynę, Alex, nie wiemy gdzie jest a wiemy że tylko ty nam możesz pomóc - tłumaczył Liam 
- Mogę, ale nie pomogę 
- Pięknie... humorki wiedźmy...coś co kocham, idziemy Liam - powiedziałem już poirytowany 
- Nie pomagasz ! 
- Alzeno, proszę cię
- Przykro mi - zamknęła drzwi 
- I na cholerę dodawałeś swoje trzy grosze ? 
- I tak by nie pomogła...one są stuknięte 
- Może by pomogła ale nie....tobie na doczepki się wzięło 
- Więc to teraz moja wina ! aha no to świetnie 
- Wyciągajcie mapę, patrzymy na pobliskie okolice - zarządził Zayn 

Wyciągnąłem mapę z samochodu, omawialiśmy wszystkie możliwości aż po chwili ponownie otworzyły się drzwi, spojrzeliśmy się na dziewczynę która w nich stała 
- Pomogę wam, Sabat nie będzie zadowolony 
- Jesteś świetna - powiedział Louis 
- Pod warunkiem... że nigdy się tutaj nie zjawicie 
- Jasne - powiedziałem i ją przytuliłem 
- Widać że mu zależy - zakpił Niall 
- Nie chcę mieć rozszarpanego gardła przez Nancy 
- Mhm 
- Powiedziałem ! - warknąłem 
- W porządku Harry tylko się nie denerwuj - uspokajał Louis 

~ Alex ~ 

Siedziałam tak bezczynnie w tej klatce, położyłam się na materacu i rozmyślałam o Harrym o tym całym zajściu, minęło już wiele godzin a jego wciąż nie ma. Nagle poczułam ból... coś się dzieje ze znakiem ale nie wiem co, paliło mnie od środka i bolało od zewnątrz, wzięłam kilka wdechów ale to na darmo.  Do celi weszła Leisza 
- Co się dzieje ?
- Nie wiem... boli mnie, piecze sama nie wiem ale coś się dzieje ze znakiem 
- Marco, przynieś wodę ! 
- To nic nie da 
- Zobaczymy, schłodzimy to miejsce

Po chwili Marco przyniósł miskę z lodowatą wodą, Leisza przyłożyła mi gąbkę na kark, ból się pogorszył, nie wiedziałam co się dzieje. 

~ Harry ~ 

- Rozstawcie świece dookoła mapy 
-  Ile ? - zapytał Niall 
- Ma 16 lat, tak ?
- Ta - powiedział Louis oglądając jej książki 
- To 16 świec, Louis proszę odłóż te książki 
- Potrzebuję jej  jakąkolwiek rzecz i krew
- Mówiłem że się przydał - zaśmiał się Liam 

Dałem jej chustę do ręki, usiedliśmy wszyscy w kręgu, trzymała chustę nad mapą i rozlewała jej krew przy czym wypowiadała słowa których nigdy nie słyszałem i nie miały dla mnie żadnego sensu. Krew zaczęła powoli płynąć po dróżce i zatrzymała się na jednym punkcie, Caistor. 
- Nasza gwiazda jest w swoim mieście - uśmiechnął się Louis 
- Poczekajcie, coś jest nie tak... nie fizycznie ale z jej krwią... ciężko mi stwierdzić ale odnajdźcie ją jak najszybciej  a najlepiej przed pełnią 
- Co masz na myśli ? 
- Po prostu, spieszcie się - odpowiedziała 
Pięknie, kocham odpowiedzi wiedźm które nie chcą nam powiedzieć co jest na rzeczy, wsiedliśmy w auto i pojechaliśmy do danego celu naszej podróży. 




3 komentarze:

  1. w takim momencie?!! boże udusze ;) kocham i czekam na nexta! mam nadzieję że jeszcze przed świętami <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyle emocji w jednym rozdziale *-* Zajebiste!

    OdpowiedzUsuń